Get the Flash Player zeby zobaczyc.
  Nowy serwis. 11-07-2010
Od lipca strona w nowym wydaniu! Zapraszam: MAJAWLOSZCZOWSKA.PL
  Złoto!!! 24-06-2010
Drugi raz w swojej karierze sięgnęłam po tytuł Mistrzyni Polski w jeździe indywidualnej na czas. Mowa oczywiście o kolarstwie szosowym. Oczywiście stając na starcie - jak zawsze - celowałam jak najwyżej czyli w zwycięstwo, ale prawdę powiedziawszy po moich ostatnich przypadkach zdrowotnych oraz samopoczuciu na treningach było dla mnie małym zaskoczeniem, że ten cel osiągnęłam. To bardzo cieszy i buduje. Dobrze - choć trochę pechowo - pojechały moje koleżanki z ekipy CCC Polkowice. Ola Dawidowicz otarła się o medal w elicie, a Paula Gorycka w kategorii do lat 23. Obie w swoich kategoriach były czwarte tracąc do brązowych medali ledwie kilka sekund. Magda Sadłecka z niezłym czasem uplasowała się na 13 pozycji.

Mój wynik cieszy i buduje z kilku powodów. Po pierwsze był to mój pierwszy start po blisko 2 miesięcznej przerwie spowodowanej chorobą, w związku czym kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Po drugie - już za dwa tygodnie Mistrzostwa Europy, a skoro wygrałam znaczy, że forma idzie znacząco do góry. i wreszcie po trzecie - może od tego powinnam zacząć - zdobyłam tytuł Mistrzyni Polski w konkurencji, w której się totalnie nie specjalizuję. Jeśli przed kolejnymi Mistrzostwami będę miała okazję startować w czasówce uczynię to w biało-czerwonym kombinezonie mistrzyni kraju, a to wielki prestiż.

Dziś w Łopusznie nie rozpieszczała nas pogoda. Lało i silnie wiało od startu do mety. Podobno to dla mnie dobrze, ale ja siedząc na rowerze byłam nieco innego zdania. Ściganie się w takich warunkach to naprawdę wątpliwa przyjemność... Z pewnością jednak dobrze, że na trasie czasówki było kilka krótkich - ale zawsze - podjazdów i dobrze, że jechał za mną trener Andrzej Piątek dopingując mnie przez tubę niemal non stop przez 22 kilometry. To pomogło mi zwłaszcza przetrwać mały kryzys, który miałam po nawrocie.

W sobotę wyścig ze startu wspólnego, na który oczywiście cała drużyna nastawia się bardzo bojowo. Nie ukrywam, że tam też mam chrapkę na zwycięstwo. W Masłowie startowałam dwa razy i oba te starty zakończyłam zwycięsko. Oba też pamiętam jako morderczo ciężkie i bardzo ciężkiego wyścigu spodziewam się również w najbliższą sobotę. Start honorowy kobiet o godz. 10:00 z kieleckiego rynku, a następnie 6 rund wokół Masłowa z metą na lotnisku. Każdy kibic się przyda, więc gorąco zachęcam do przyjazdu. Pogoda - jeśli wierzyć prognozom - tym razem ma być znacznie łaskawsza. :) 
Prawie tydzień temu wróciłam z Kanady, gdzie razem z moim teamem CCC Polkowice trenowałam na trasie Mistrzostw Świata. Cel wyjazdu był jeden - poznać każdy zakręt, kamień, korzeń, uskok i wszelkie inne niespodzianki, z którymi przyjdzie się nam zmagać na wrześniowym championacie. Dlatego też trenowałyśmy dzień w dzień po kilka godzin, myślę z bardzo pozytywnymi rezultatami. 
Oczywiście znajomość rundy to nie wszystko - najważniejsze to przyjechać do Kanady z topową formą. I taką będę skrupulatnie budowała przez najbliższe dwa miesiące. Treningi na trasie pomogły mi w wyborze sprzętu na jakim wystartuję w Mt St Anne. Padło na Scotta Sparka RC, a zatem rower z pełną amortyzacją. Przekonały mnie do tego liczne skały i korzenie, które owszem pokonuję też bez problemu na hardtailu, ale bez tej pewności i przede wszystkim szybkości na jaką pozwala mi full. Oczywiście jak to kobieta zostawiam sobie małą furtkę na zmianę decyzji, jednak liczę, że takowej nie będzie.

Pomału zaczynam rozkręcać się po chorobie, jednak ciągle jestem dużo słabsza niż przed infekcją. Ciężko znoszę aklimatyzację po powrocie do kraju, a przy niewyspaniu i zmęczeniu mój organizm co rusz daje mi kolejne powody do niepokoju. Zdecydowanie nie byłam gotowa na ściganie, dlatego na rzecz spokojnych jeszcze treningów odpuściłam GP w Olsztynie (trochę szkoda absencji, choć przyznam, że ścigania na płaskiej trasie absolutnie nie żałuję...). Do startów wrócę na szosowych Mistrzostwach Polski w Kielcach, które będą jednocześnie ważnym elementem przygotowań do Mistrzostw Europy. Do tego czasu trenuję w przepięknym Livigno, które już samymi widokami dodaje mi energii!

PS. Trochę zdjęć z Kanady na naszej teamowej stronie cccmtb.polkowice.pl, a ja już zapraszam w najbliższym tygodniu do swojego serwisu, w którym po ostatnich przestojach nareszcie zacznie się sporo dziać ;)

Copyrights: Maja Włoszczowska 2009 / Created by: AIKON-Media